sobota, 6 listopada 2010
niemoc zaklęta w kartach.
łzy życia, łzy uczuc, łzy szczęscia, łzy smutku. łzy nie zawsze są oznaką słabości, tylko tego,że nam bardzo zależy ale i tak nie możemy nic zrobic. brak recepty na życie. niemoc zaklęta w kartach. brak czasu na relaks. na cokolowiek. nic poza tym. nic nowego. brnąc w gówno ,przez cholerną nadzieje? nadzieje na co? samozagłada. wszystko zmierza ku temu. tydzień po tygodniu, dzień po dniu dąze do samozniszczenia. ciągle 60 minut na pełnych obrotach, bez chwili wytchnienia. nie rozumiem. wszystko robię źle ale i tak jestem. żyje jakos. udaje,ze jest ok. kiedy puszczają nerwy ryczę, stojąc na boisku nie potrafie powstrzymac łez. mam ochote uciec, ale nie będzie powrotu. nadzieja. cholerna zmora. nic ciekawego. nic nowego, nic co pozowli mi życ szczęsliwie. kochałam to robic. chociaz nie. wydawałao mi sie.bo szczęscie przeplata się ze smutkiem, jak dobry mecz ze zlym. niedoceniana przez lata, chce tylko spokoju. stojąc i patrzac jak ucieka szczescia, nie mając na to wpływu, zamykam oczy i znowu marze. głupie ambicje. cholerna niemoc. nic nie warte słowa. i znowu to samo. nic nowego. nic ciekawego. i znowu rutyna. i znowu gówno. koniec ze wszsytkim, koniec z końcem? brak planu. brak odwagi. brak czegokolowiek. znów nic.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz