Miałam dzisiaj sen, baardzo dziwny. Był straszny a jednocześnie taki realny, uświadamiający wiele. Dziwne uczucie, czułam jakbym miała władze nad wszystkim, taka chwilowa moc. Najdziwiniesze bylo to,ze mogłam decydowac. Własciwie to śnilo mi sie wielkie jezioro ,które było stasznie głebokie, wszsycy mówili -stój przy brzegu. kazdy chciał spróbowac i iśc dalej, i tak każdy kto tam szedł topił się. Ja tam tez byłam z kimś bliskim. I ciągle mówilam do tej osoby -stój koło mnie. Jednak ta osoba poszła dalej w głąb jezioro, i utonęła. chwile stałam ,zastanawiając się co zrobic,i teraz stało sie cos nadzwyczajnego, wiedziałam ,że mogłam się obudzic i "wyjsc z tego " ale ja zrobiłam co innego, zanurkowałam i uratowałam tą osobę. mimo tego,ze mogłam się poddac i się obudzic, taka silna wola jakbby we mnie wstąpiła. Miałam jeszcze dwa inne sny, były krótkie ale równie dziwne.
Oczywscie rano szybko sprawdziłam to w senniku i wszsytkie czynniki składające się na ten sen sprawdziłam i rzeczywście sie bardzo zdziwiłąm, wyszło ,że stawię czoła trudnemu zadaniu, że ktos doceni moją pracę itd. to wszystko było takie dziwnie, inne od wszytkiego. Dało mi tyle do myślenia, mimo ze to tylko sen, naprawdę się przejełam, nigdy nie pomysłałabym ,ze cos takiego zrobie, dlatego,ze zawsze idę na łatwizne i uciekam od kłopotów i zamiesznia. Ale czy tędy droga?....
Tak więc. tak jakby ten brzeg był codziennością, od której nie można się oderwac i każdy kto się odrywa-umiera. Okazuje się potem ,ze gdy już ktos bliski czyli po prostu ja ,odrywa się od tej rutyny staje się coś niezwykłego- nagłe oświecenie, bo okazuje się ze gdy się oderwiesz ,pomyslisz inaczej, mozesz zaskoczyc samego sieibe, uwierzyc ,ze moze byc inaczej, lepiej. Moze warto zyc tak jak się chce naprawde ,zanim się utonie w tym jeziorze rutyny, bo potem nie będzie odwrotu? moze jeszcze okazja....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz