"I ściągając codziennie niemą maskę krzyku,zastanawiam się czy zostanę sobą..." huh, moj cytat :)
Niema maska krzyku? paradoks? antyteza? jak coś może byc jednoczesnie nieme i krzyczec? a jednak to możliwe. to tak samo jak lubie są mili, traktujesz ich jak przyjaciół a jak przyjdzie co do czego to wybiorą twojego wroga. ale co ma do tego niema maska krzyku? otóż duzo. chcesz krzyczec ,ale nie możesz, twoj krzyk jest niemy, nikt go nie zauważa, on jest w środku. zauważaja go tylko osoby,które patrzą głębiej, nie kierują się oczami, patrzą umysłem,sercem. codziennie ściągam tą maskę, w każdy wieczór, nie, nie krzyczę, ale siedzę i myśle. 95 procent (?) osób ,które mnie zna, to własciwie mnie nie zna, znaczy znają mnie taką w masce. nawet najbliższe mi osoby, nie wiedzą o mnie nic więcej oprócz tego co ja daję im poznac. to tez moja wina, ale może ja po prostu nie chce byc poznana? albo dac sie poznac jedynie osobom wybranym. nie wiem sama. dziwna jestem i tyle.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz