piątek, 17 września 2010

przyszłośc...

przyszłosc...jak ja cholernie sie jej boję...kiedy myśle co będę robic za 5, 10 lat to ogrania mnie strach. wiem ,że moja przyszłosc zależy prawie w całosci ode mnie. więc powinnam zadbac o to teraz...teraźniejszosc jest ważniejsza.ale przyszłośc ciekawa... Ostanio zadałam sobie sprawę ile mam fobi... mam fobie społeczną...nie potrafie rozmawiac z ludźmi i to mnie najbardziej przeraża.mam zamiar iśc do biblioteki poszukac jakichś ksiązek psychologicznych. Moze tego nie widac, ale ja naprawdę nie umiem przebywac dłuzej wsród ludzi, chcę uciec do swojego świata, nie myślec o niczym, odpłynąc z muzyką...pozatym...mam fobofobie.. lęk przed strachem..paradoksalne,a jednak.
czuję ,że coś jest nie tak, tylko jeszcze nie wiem co. ostatnio chciałam zrobic coś strasznego i nieodpowiedzialnego, ale nie mogę, nie poddam się łatwo. to tyle.

1 komentarz:

  1. To zabawne, ale przeczytałam twojego bloga i nieraz myślę podobnie. wciąż rozmyślam co będzie z moją przyszłością, na czym tak naprawdę mi zależy, bo myślę, że na ręcznej coraz mniej...nie przez to, że mi się znudziła. uwielbiam grać, ale są osoby, które odbierają mi te chęci... uważam podobnie, że osoba, która założyła drużynę powoli ją niszczy... Tak jak ty ciągle szukam jakiejś pasji, coś do czego będę mogła dążyć, coś co mnie uspokoi, oderwie choć na chwilę od rzezcywistości. Na codzień jestem raczej osobą wesołą, pozytywnie nastawioną, ale gdy wracam do domu zastanawiam się co tak naprawdę w moim życiu, dla mnie jest ważne . już sama nie wiem. wciąż szukam odpowiedzi. pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń